czwartek, 4 lipca 2013

Dziś "Pomysł na.." .. przydomowe krzaczki ;)

NA WSTĘPIE BARDZO PRZEPRASZAM WSZYSTKICH, KTÓRZY KOMENTOWALI MOJE POPRZEDNIE POSTY.. ALE OMYŁKOWO WYKASOWAŁAM WSZYSTKIE WASZE KOMENTARZE..






Sezon ogrodowo-działkowy w pełni, pogoda ostatnimi czasy niemal jak w tropikach, wszystko rośnie na potęgę...a ogródki i ogrody tu i ówdzie zaczynają przypominać 'małpi gaj'... Przyszedł więc czas odstawić na bok wszelkie inne prace, zakasać rękawy, chwycić 'profesjonalny sprzęt' i ruszyć do ogrodu z odsieczą mamie, którą zza tych wszystkich zarośli ledwie już było widać :D .. żeby nie być gołosłowną .. oto jak jeszcze kilka dni temu wyglądała  alejka prowadząca do naszego domu...




Te bliżej niezidentyfikowane 'chaszcze' na pierwszym planie to nic innego jak zwykły bukszpan, który w tym roku najwyraźniej postanowił podjąć próbę udawania tropikalnej roślinności i 'wybujał' w górę bez większego ładu i składu..

Roślina sama w sobie jest bardzo pospolita, i na pewno zetknął się z nią każdy, bez względu na to czy  jest szczęśliwym posiadaczem ogródka i czy w ogóle choć w najmniejszym stopniu interesuje się ogrodnictwem ;) 



Pojedynczy krzaczek raczej na nikim nie zrobi oszałamiającego wrażenia .. co nie znaczy wcale, że roślina nie znajduje w ogrodnictwie żadnego znaczącego zastosowania ;)  Otóż jak się okazuje krzaczki bukszpanu stosunkowo szybko rosną i dają się bardzo dowolnie przycinać i formować, przez co wprost idealnie nadają się do obsadzania alejek i tworzenia fantazyjnych żywopłotów :)

Idąc tym tropem wręczyłam moim rozleniwionym upałami'pomocnikom' ogrodowe nożyce i sekatory i.. zaczęło się 'wielkie cięcie'.. które najlepiej zobrazuje poniższa 'historyjka obrazkowa' ...








Oj było z tym wszystkim sporo pracy i zachodu, a jakby tego było mało.. 'przydomowe' komary zorganizowały sobie 'zlot' nigdzie indziej jak w bukszpanowej alejce "umilając" nam życie... w końcu po wielu trudach, z licznymi ukąszeniami, ocierając pot z czoła 'maskotki' dumnie prezentują efekt naszych trudów :D



Przycinając bukszpan wybrałyśmy z mamą dwa warianty - spiralki i kule rosnące naprzemiennie po obu stronach alejki, które w całej okazałości prezentują się tak..




Pod koniec dnia 'maskotki' poszły na spacer, zapewne podziwiać efekty naszej pracy, a ja... uwieczniłam na zdjęciu obecny wygląd całej alejki ;)





11 komentarzy:

  1. No skoro się skasowało, to jeszcze raz;) Alejka wygląda teraz o niebo lepiej... bardzo fajny pomysł, by mieszać ze sobą spiralki i kule naprzemiennie. A "pomocników" masz wyjątkowo udanych... Przynajmniej się nie obijają:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. że też Ci się chciało pisać jeszcze raz :* tym bardziej dzięki :* a "pomocnicy" niech lepiej nie próbują się obijać :D

      Usuń
  2. Ulta58 :

    Masz piękny ogród .,Jak Ty to robisz ,ustawiasz lalki jak chcesz są w ciągłym ruchu,pozycje przypominają żywych ludzi.A co z krwiopijcami ? U nas prawdziwa plaga,nawet po osiedlowych alejkach nie można chodzić bez preparatu na komary. Na działkę bym się nie odważyła pojechać .Znajomy kosząc trawnik ubrał się jak pszczelarz .Jak ma na imię dziewczyna Braiana.?

    Weronika :

    Dziękuję w imieniu mamy, bo ogród to głównie jej królestwo ;).. z ustawianiem lalek trzeba kombinować.. nie ma na to jakiejś 'recepty'.. przy każdej takiej sesji robię po kilkadziesiąt do 100 zdjęć kadrując pod różnymi kątami, potem z tego wybieram zaledwie kilka najbardziej udanych ;)... Komary w tym roku chyba wszystkim dały popalić... u mnie wieczorem nie da się wyjść z domu..:/ Koleżankę Briana natomiast nazwałam Lana ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomocnicy rewelacyjni, a co do bukszpanu to nawet w doniczce nie chce u mnie rosnąć mimo, iż ponawiam hodowlę od kilku lat i nic mi z tego nie wychodzi.Fajna sprawa móc tak sobie z pomocnikami godnymi tak sobie "poskubać" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję w imieniu 'pomocników' :) Jeśli o bukszpan idzie to krzaczki widoczne na zdjęciach mają około 3 lat, mama wyhodowała je z gałązek.. ale nie każda roślinka się przyjmuje.. cierpliwości ;) w końcu się uda ;)

      Usuń
  4. Swietne fotki....lalki wygladaja jak zywe.....az trudno uwierzyc....ze to porcelanki...super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) wszystko kwestia upozowania lalek i odpowiedniej perspektywy ;) Z porcalankami (zwłaszcza tą dwójką) faktycznie ciężko się pracuje, po pierwsze ze względu na ich ograniczony zakres ruchów, po drugie z uwagi na ich gabaryty (mniejsza lalka ma około 97 cm, większa około 120 cm)

      Usuń
  5. Przydomowe krzaczki wyglądają znakomicie!
    A para pomocników na zdjęciach wyszła jak żywa- można nawet uwierzyć, że sami te krzaczki ciachali ;)
    Świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to? Toż oni sami je ciachali :D

      Usuń
  6. Zdaje się, że to tylko częśc prac jakie wykonują za Ciebie lalki. Odrazu oczyma wyobrażni ujrzałam gotujące , sprzątające i piorące lalki. Ha, ha to żart oczywiście. Wspaniała sesja, a cięcie mistrzowskie. Nie wiedziałam nic o Twojej nowej stronie, bardzo się cieszę, że ona powstała, a Ty nadal cieszysz ludzi zdjęciami swoich lalek i ich metamorfoz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha ha :D U mnie lalki lekkiego życia nie mają :D a to przycinają krzaczki, a to piorą, a to szorują okna...;)

      Usuń