niedziela, 1 września 2013

Trafiona-naprawiona :)

Bohaterką dzisiejszego wpisu będzie lalka, która trafiła do mnie bardzo okrężną drogą... Historia zaczyna się około 3 lat temu, kiedy to po raz pierwszy zobaczyłam ją na rodzimym portalu aukcyjnym.. miałam szczere chęci 'przygarnąć' ją pod swój dach drogą kupna... jednak z przyczyn ode mnie niezależnych koniec aukcji przegapiłam i lalka bezpowrotnie zniknęła mi z horyzontu...
Trudno się mówi- pomyślałam i machnęłam ręką, w końcu to nie pierwsza lalka, której nie udało mi się 'upolować.. w niedługim czasie nawet zdążyłam o niej zapomnieć... aż pewnego dnia, ni z tego ni z owego, na jednym z pingerowych blogów lalkowych zobaczyłam jakoś znajomo wyglądającą buzię.. ;) Okazało się że laleczkę kupiła moja lalkowa znajoma z czasów kiedy blogowałam na pingerze :)
Z taką sytuacją też już niejednokrotnie się spotykałam..często znajduje się 'swoje' upatrzone 'łupy' na cudzych blogach ;) Zostawiłam Edycie komentarz i znów z biegiem czasu o lalce zapomniałam..Jej dalsze losy poznałam dopiero po około roku.. okazało się, że laluszka po bliskim starciu z synkami właścicielki uległa wypadkowi... Edyta próbowała ją ratować, ale  w końcu postanowiła lalkowe nieszczęście wysłać w świat i takim oto sposobem stałam się jego kolejną i ostatnią właścicielką :)




Tak wyglądała omawiana lalucha tuż po wyłowieniu jej z pudła..Na pierwszy rzut oka wygląda całkiem dobrze.. no może tylko butki pogubiła i fryzura nieco się jej zwichrowała... ale po dokładniejszych oględzinach wyszła na jaw cała prawda o tym co jej się przydarzyło... 




Palec biedaczka straciła dużo wcześniej- o jego braku informował uczciwie sprzedawca wystawiając ja na aukcję..ale synkowie Edyty postanowili chyba zmienić jej nieco 'grupę inwalidzką' i dodatkowo zafundowali jej..rozległe zmiażdżenie kończyny dolnej z odpryskami...




Do pary z 'fachowo' przeprowadzoną 'trepanacją czaszki'...




Kiedy to zobaczyłam nie bardzo wiedziałam jak w ogóle zabrać się za naprawę... pęknięcia zostały pancernie zaklajstrowane szybkoschnącym klejem.. który wyciekając z pomiędzy nieprecyzyjnie złączonych kawałków porcelany utworzył upiorne zacieki...Rozklejenie wszystkiego graniczyłoby więc z cudem, dlatego musiałam wymyślić inny sposób na przywrócenie lalce przyzwoitego wyglądu... Szczerze pisząc zajęło mi to bardzo dużo czasu... ponieważ musiałam precyzyjnie zeszlifować z porcelany cały nadmiar kleju, ubytki zaszpachlować, a paskudne łączenia jakoś zamaskować.... właściwie najmniej problemu przysporzyło mi dorobienie brakującego paluszka...


Kiedy dobrnęłam wreszcie do szczęśliwego końca mozolnej naprawy.. postanowiłam też zafundować laleczce nową garderobę... fabryczna sukienka była dość topornie uszyta,,, dlatego też z oryginalnego stroju lalki zostawiłam tylko buciki, które szczerze mi się podobały, a całą resztę sfabrykowałam od nowa po swojemu :) 











Na zakończenie dodam jeszcze coś z zupełnie innej beczki.. a raczej.. skrzynki ;) Dla wszystkich ciekawych tego gdzie 'leżakują' moje lalki zanim doczekają się swojej kolejki i jakie to na chwile obecną mam lalkowe zaległości... ta da! Przyznaję się bez bicia... wczesnojesienne prace porządkowe w ogrodzie przyczyniły się do tego, że ostatnio zaniedbałam trochę swoje lalkowe 'pacjentki'.. 




16 komentarzy:

  1. Laleczka wygląda przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu własnym i laluchy ;)

      Usuń
  2. Jak widać lalka nie miała sielanki mieszkając u Edyty ,w końcu znalazła swoje prawdziwe miejsce,gdzie będzie otoczona szczęśliwymi koleżankami i kochającą ją Weroniką.Na zdjęciach,aż tryska szczęściem.Życzę Ci aby to pudło nigdy nie świeciło pustkami,przecież obie lubimy jak mamy co robić,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda ;) lepiej mieć niejedną lalkę w zanadrzu... bo gdy ich brak jakoś tak ciężko sobie jakieś zastępcze zajęcie znaleźć ;) A co do lalki.. hmm... porcelanki chyba po prostu nie mogą bezpiecznie mieszkać pod jednym dachem z małymi łobuzami ;)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa jestem fajnych pomysłów, w zaległych lalkowych "pacjentkach" ;)
    mnie też nie udało się, na al kupić królewny śnieżki ;(
    a "trafiona" jest no cóż,po prostu piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysły na 'pacjentki' mam już od dawna, na każdą z osobna.. tylko chwilowo nadrabiam inne zaległości w innych dziedzinach.. lalki muszą 'chwilę' zaczekać :)

      Usuń
  4. Przywróciłaś jej radość życia. Aż promienieje na Twoich zdjęciach. Bardzo podoba mi się uszyta przez Ciebie sukienka. Kocham grochy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ja też bardzo lubię grochy, ale ta sukienka jest akurat w drobne stokrotki :) Mój 100% lalkowy 'groszek' czeka cierpliwie na prezentację ;)

      Usuń
  5. Czarnulka winylowa wyglada "smakowicie " czekam na jej prezentację ;) Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarnulce bardzo się od jakiegoś niegrzecznego dzieciaka oberwało, więc przywrócenie jej wyglądu przyzwoitej lalki trochę potrwa..;)

      Usuń
  6. Przepiękna pyza od razu skojarzyła mi się z czerwonym kapturkiem. :)
    Nasze lalki z poczekalni też tak leżą, tylko w pudle z kartonu i niestety muszą cierpliwie poczekać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Chyba każda lalkowa zbieraczka-naprawiaczka ma takie pudło czy skrzynkę, która nigdy nie stoi pusta ;)

      Usuń
  7. Lala miała szczęście, że w końcu trafiła do Ciebie! Nie mówiąc już o skomplikowanych operacjach palca, nogi i głowy, ale w dawnym stroju wyglądała jakoś tak przyciężko i starawo. Ty z niej zrobiłaś śliczną, wdzięczną, małą dziewczynkę. Nie wiem czemu, ale gdy tylko na nią - tak pięknie przez Ciebie odmienioną- popatrzyłam, skojarzyło mi się z nią imię "Poziomeczka" - może dlatego, że jest jakby kwintesencją lata, które właśnie się kończy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Jadziu :* Od dziś lalucha będzie się zwać 'Poziomeczką' .. bardzo mi się to 'imię' dla niej spodobało :)... Fabryczne ubranko i mnie jakoś do tej lalki nie pasowało, poza tym było bardzo topornie uszyte...;)

      Usuń
  8. Ubytki zaszpachlowałaś z chirurgiczną precyzją;)A łączenia zamaskowałaś tak dobrze, że patrząc na laleczkę "po", w życiu nie domyśliłabym się, że kiedykolwiek doznała jakichkolwiek uszkodzeń;)
    Nowa sukienka lalki jest o niebo lepsza od oryginalnej;)

    P.S. Już nie mogę się doczekać Twoich pomysłów na zawartość skrzynki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* Niestety uszkodzenia były tak duże, że nie dało się ich naprawić tak, żeby nie zostały żadne ślady, ale starałam się zrobić to najprecyzyjniej jak umiałam :) Fabryczne ubranko 'Poziomki' od samego początku jakoś nie koniecznie mnie zachwycało, a po zobaczeniu go na żywo nie miałam już najmniejszych wątpliwości, że wymiana garderoby będzie konieczna ;) Zawartość skrzynki natomiast musi jeszcze trochę poczekać (przy czym w tak zwanym międzyczasie przybyło parę kolejnych 'pacjentek')... bo póki co mam trochę innej roboty ;)

      Usuń